Dużo pracy przede mną
Dzień dobry moi drodzy czytelnicy :*
Na początku chciałabym zacząć temat bloga. Moje oczekiwania względem niego są inne, przez co nie jestem z niego w pełni zadowolona. Głównym powodem jest to, że uważam go za nieuporzątkowanego. Jeszcze wiele pracy przedemną by wyglądał on estetycznie i tak jak oczekuję. Muszę wiele dodać poprawić co spowoduje długie godziny pracy po mojej prawdziwej pracy. Kawałek po kawałku zacznę układać sobie wszystko tak jak powinno być. Popracuje nad zdjęciami, kolorami, stronami by i dla was był on lepszy w czytaniu. Mam nadzieję, że rozprawie się z tym dość szybko bo jednak mam mało wolnego czasu- przy czym ten wolny czas staram sie spedzać z moimi kochanymi czworonogami i rodziną. Blog jest moją odskocznią i hobby. Uwielbiam robić zdjęcia i je przerabiać, ale by były one dobre to potrzebuje trochę czasu. Powiem szczerze to z większości zdjęć nie jestem do końca zadowolona ... a z kilku to wogóle. Postaram sie wspiąc się na wyższy poziom z fotografią i recenzjami.
Może teraz podzielę sie z wami historią moich czworonogów-"Jak to było że do nas trafili"
Chen chen daleko.. za górami .. za lasami .. oj sory to nie ta historia :P
Zacznijmy od tego, że jako mała dziewczynka chciałam mieć pieska. Uwielbiałam psy ale jedyne co mogłam mieć to kota i rybki.. tyle.
Pewnego dnia, gdy mój tata zdał egzamin na myśliwego postanowił mieć towarzyszkę. Kompana, pomocnika i drucha w polowaniach. Padło wtedy na niewyględnego mieszańca pointera z wyżłem niemieckim krótkowłosym - sunię Sabę.
Jakaż to była radość- mała kólka która patrzy na ciebie z miłoscią i troską. Całkiem inaczej niż koty, miłość nie była tylko we wzroku, ale też i czynach. Nadzwyczaj inteligętna, czasami mieliśmy wrażenie, że rozumie jak człowiek, irytuje sie jak człowiek a nawet kłuci się gdy nie masz racji. Saba była naprawdę mądrym psem i zamiast uczyć sie od nas .. to ona uczyła nas. Te niezapomniane chwile, kiedy przychodziła sie przytulić, broniła przed nieznajomymi, robiła co się od niej oczekiwało i spełniała nawet wiecej zachcianek niż się od niej oczekiwało. Gdy pierwszy raz się zagubiła przez nieszczęsliwy wypadek i w pewnych okolicznosciach odnalazła się po 2 dniach nie tylko my płakaliśmy ze szczęścia, ale i ona. Każdy zazdrościł nam takiego okazu. I przyszedł ten pechowy dzień, gdzie Saba się oszczeniła. Problem z oszczenieniem się skończył się operacją- zszywaniem a w efekcie martwicy i śmiercią. To tak bolało. Mój tata choć jest naprawdę silny nie dawał rady. Straciliśmy członka rodziny. Nasze słońce które już nie zobaczymy, nie pogłasamy,nie powiemy " jak zwykle dobrze sie spisałaś Sabuniu ", nie przywita nas tym szczęśliwym pyszczkiem z samego rana. Żadne z domowników sobie nie radziło. By ból po stracie był mniejszy postanowiliśmy przywieść do swoich skromnych progów nowego domownika. Tym razem padło na psa rasowego Tabasco. Choć pies jest kochany, spokojny inteligętny to jednak brakowało nam odrobiny tego ludzikiego charakterku.
Kochamy Tabiego bo jest piękny, ułożony, inteligętny, ale błąd zrobiliśmy wychowując go jak księciunia ^^. Tak Tabasco to istyny książe.
Nadal braowało nam tego charakteru płci żeńskiej. Po tym jak mój najlepszy przyjaciel kupił sobie jeża (zmotywował mnie tym) zaczełam po 5 latach dopominać się że ja chce swojego psa który jest dopasowany do mnie. Zakochana nadal jestem w kulturze Japoni dlategio mój wybór padł na Akity. Może to moje podejście nie było zbyt dojżałe, ale brakowało mi tego bezpieczeństwa na spacerach bo wiem, że Tabi albo zwieje gdy zrobi sie niebezpiecznie albo podleci do niezajomego i jeszcze mu pomoże. Szukaliśmy, szukaliśmy... Aż trafiliśmy na ogłoszenie. Miejsce Radom - no i pojechaliśmy. Moja mama przez całą drogę mówiła bym się nie narywała bo może to nie być to ... Ale gdy tylko wjechaliśmy na posesję, ukazały nam się trzy małe kóleczki. Boziu jak cała nasza czwórka zaczęła piszczeć z zachwytu (moja mama, przyjaciel, mój chłopak i ja). Chcieliśmy suczkę i zakochałam się w tej najmniejszej. Ewidentnie to było to- miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mogłam przestać ją przytulać, głaskać i miziać ❤️. Jeszcze bardziej wyjątkowy był ten miot przez genetyczną heterochromie. Moja dwukolorowo-oczna dziewczynka była spełnieniem moich marzeń. Mój tata oczywiście na początku był przeciwny, potem mówił że ten pies jest niepotrzebny… a teraz sam jest w niej zakochany. Jest jak Saba, uczymy się od niej wielu rzeczy i jest tak skubana inteligentna, że ciągle nas szokuje.


Komentarze
Prześlij komentarz